Rodzinny wyjazd i tansport Minicata samochodem
Tansport Minicata samochodem wydaje się być wyzwaniem, chciałbym rozwiać obawy z tym związane i pokazać w realu jak to wygląda i na co zwrócić uwagę przy różnych typach aut.
W tym roku wybieram się do Chorwacji Renault Sceniciem. Rok temu też jechałem tym samochodem, ale żeby zmieścić wszystkie bagaże i Minicata, musiałem złożyć szerszą część tylnej kanapy.
Dało się tak podróżować, ale skoro miałem już doświadczenia z poprzedniego wyjazdu, postanowiłem sprawdzić, czy można zrobić to lepiej.
Wziąłem miarkę, pomierzyłem elementy jachtu, sprawdziłem ich długości i wysokości, wrzuciłem torby do samochodu dokładnie tak, jak są pakowane przez producenta i zobaczyłem, co faktycznie przeszkadza przy zamykaniu klapy.
Przy okazji wróciłem też do doświadczeń z Renault Clio IV, którym przez kilka lat jeździliśmy z Minicatem do Chorwacji, a dla własnej ciekawości sprawdziłem również Fiata Pandę.
Po tych testach utwierdziłem się tylko w jednym. Tylko katamaran rzadko jest problemem podczas pakowania samochodu. Problemem jest jacht w połączeniu z bagażami, pasażerami i ich potrzebami w trakcie podróży.
Minicat to tylko jeden z wielu bagaży
Mam wrażenie, że wiele osób traktuje jacht jak coś wyjątkowego, co całkowicie zmienia sposób pakowania samochodu.
Ja patrzę na to trochę inaczej.
Kiedyś podczas rodzinnych wyjazdów trzeba było znaleźć miejsce dla wanienki, później dla dziecięcych zabawek, dmuchańców, materacy i całej reszty wakacyjowego wyposażenia.
Dzisiaj tą listę zastępuje katamaran.
I szczerze mówiąc, nie widzę tu wielkiej różnicy. Minicat to po prostu kolejny większy bagaż, który trzeba zmieścić pomiędzy wszystkimi pozostałymi rzeczami. Pytanie: „Czy jacht zmieści się do samochodu?”, jest dla mnie po teście z Pandą nieco bez sensu. Natomiast pytanie: „Czy zmieszczę sprzęt sportowy, pasażerów i pozostałe bagaże tak, żeby podróż w kontekście jej długości nadal była komfortowa, to całkiem inna para kaloszy.
Eureka! Największym problemem nie są najdłuższe elementy
Przed tegorocznymi testami byłem przekonany, że najwięcej problemów będą sprawiały najdłuższe części jachtu.
Po kilku próbach okazało się, że niekoniecznie. Długie rurki mają niewielki przekrój. Na upartego można znaleźć dla nich miejsce z lewej strony siedzenia kierowcy, nawet jeśli nieco wystają.
Znacznie większym problemem są elementy, które na końcach mają szerokie fragmenty. To one zazwyczaj zabierają kilka decydujących centymetrów, zwłaszcza w pobliżu klapy bagażnika, gdzie przestrzeń zwęża się ku górze, a czasem i z drugiej strony, przy przednim fotelu.
Ten sam Scenic, inny wynik
Rok wcześniej spakowałem torby dokładnie tak, jak zostały przygotowane przez producenta. Jedna na drugiej. Zawartość, dokładnie tak jak przyjechały do Tatamaran.
Tym razem postanowiłem nad tym popracować.
Krok pierwszy. Najbardziej problematyczne elementy czyli najdłuższy maszt oraz najszersza rama z obejmami na pływaki trafiły do dolnego pakunku. A do górnej torby, wszystko co krótsze lub węższe. To pozwoliło uniknąć przeszkody w postaci Stolika przy fotelu
W drugim kroku fotel kierowcy maksymalnie przesunąłem do przodu. Potem zapakowałem katamaran. Przy okazji, warto pamiętać, żeby styk metalowych elementów jachtu z plastikami samochodu, mimo zapakowania do torby zabezpieczyć czymś miękkim. Torby w trakcie jazdy będą pracowały, a tak unikniemy szkodzeń czy porysowań. Następna rzecz to klapa bagażnika została zamknięta, a fotel kierowcy cofnięty. Sprawdziłem czy przestrzeń dla kierowcy jest komfortowa i to koniec „działań naprawczych”.
To kilka kroków wystarczyło, żeby wystający stolik w fotelu, przestał być wąskim gardłem w kilkunastogodzinnej podróży. A jacht zamiast po skosie, jest ułożony w osi jazdy i zabiera tylko jedno miejsce z tylnego rzędu , a nie dwa jak poprzednio.
Mimo iż samochód jest dokładnie ten sam, jacht jest dokładnie ten sam, to dzięki innemu rozłożeniu elementów, można odzyskać dodatkowe miejsce dla pasażera jadącego z tyłu lub zdobyć miejsce dla zabrania dodatkowego pasażera.
Ile osób może podróżować?
To pytanie okazało się znacznie ważniejsze niż sam model samochodu.
Przez kilka lat jeździliśmy do Chorwacji Renault Clio IV razem z Minicatem. Dwie osoby, wakacyjne bagaże i katamaran to konfiguracja, którą mam sprawdzoną w praktyce.
Scenic daje znacznie większe możliwości, ale biorąc pod uwag komfort pasażera jadącego z tyłu, zależało mi na odzyskaniu dodatkowego miejsca. W dużym samochodzie też można niepotrzebnie marnować przestrzeń. Po tegorocznych testach spokojnie planuję wyjazd w trzy osoby, a jak będzie trzeba zabrać cztery wiem, że też dam radę.
Panda pokazała natomiast coś zupełnie innego.
Minicat zmieścił się bez większych problemów, ale nie oznacza to automatycznie, że jest to idealny samochód na rodzinny wyjazd do Chorwacji. Może na kurierską jednoosobową dostawę czy samotny wypad nad wodę, ale na pewno bez dodatkowych osób. Pozytyw jest jednak taki, że nawet tak mały samochód i katamaran się nie wykluczają.
Po wszystkich tych próbach doszedłem do prostego wniosku.
Samochód interesuje mnie dużo mniej niż odpowiedzi na kilka innych pytań:
- ile osób jedzie,
- jak długi będzie wyjazd,
- czy po drodze jest nocleg,
- jakie bagaże zabierają pozostali pasażerowie.
Sam jacht zwykle uda się zmieścić. Znacznie trudniej znaleźć kompromis pomiędzy pozostałą do dyspozycji przestrzenią, bagażami i komfortem podróżujących.
Największy błąd przed wyjazdem
Moim zdaniem największym błędem nie jest złe ułożenie elementów.
Największym błędem jest rozpoczęcie pakowania bez zebrania wszystkich rzeczy, które mają pojechać.
Jacht jest przewidywalny. Walizki czy torby zazwyczaj też. Problem zaczyna się wtedy, gdy na końcu pakowania pojawia się plastikowa, sztywna i nieoczekiwana skrzynka z jedzeniem, lodówka turystyczna albo duży kapelusz, o których nikt wcześniej nie wspomniał.
To właśnie takie rzeczy najczęściej rozwalają cały plan.
Dlatego zanim zacznę układać Minicata, staram się najpierw zebrać i zobaczyć wszystkie bagaże, które mają pojechać.
Naprawdę wszystkie.
Torba, o której łatwo zapomnieć
Jeżeli jedziemy do Chorwacji, zwykle nocujemy po drodze. Dlatego jedna torba ma szczególne znaczenie. To ta, którą trzeba wyjąć po przyjeździe do hotelu. Albo ta, z całą „bezcenną” elektroniką.
Jeżeli któraś trafi na sam dół całej konstrukcji, wieczorem trzeba będzie rozebrać pół samochodu. A rano budować wszystko od początku. To niby drobiazg, ale jeśli o nim pamiętamy możemy oszczędzić sporo czasu i nerwów.
Pakowanie warto przetestować wcześniej
Nie chodzi nawet o sam Minicat. Chodzi o cały zestaw rzeczy, który ma pojechać na wakacje. Najlepiej zrobić to spokojnie, zanim przy samochodzie pojawią się pozostali pasażerowie. Jeżeli okaże się, że coś nie pasuje, zawsze można spróbować innego układu. Znacznie łatwiej zrobić to dzień wcześniej niż godzinę przed wyjazdem. I znacznie lepiej robić to samemu, niż w gronie wszystkowiedzących „teściów”.
Pełna dokumentacja testów
Do artykułu trafiło tylko kilka zdjęć. Podczas testów zrobiłem ich znacznie więcej. Nie wybierałem ich pod kątem jakości fotograficznej ani idealnych kadrów. Interesowało mnie wyłącznie to, jak wykorzystać przestrzeń w samochodzie. Jeżeli próbujesz rozwiązać podobny problem u siebie, być może większą wartość niż sam tekst będą miały konkretne detale widoczne na zdjęciach.
Tansport Minicata samochodem - podsumowanie ograniczeń
Panda – Wymagane jest złożenie tylnej kanapy oraz położenie przedniego fotela. Po spakowaniu jachtu do wozu możemy zapomnieć o zabraniu pasażera. Natomiast miejsca na bagaże pozostaje nadal niespodziewanie sporo.
Clio – złożenie tylko jednej części tylnej kanapy będzie niewystarczające. Musimy nie tylko położyć oparcie ale też zdemontować siedzisko. Długie elementy zapewne będą nieco wystawać nag głową czy z boku kierowcy, ale nie powinno to przeszkadzać w prowadzeniu samochodu. Do samochodu zmieścimy jednego pasażera w komfortowych warunkach na przednim fotelu. Ułożenie bagażu wymaga poświęcenia najwięcej czasu w porównaniu do pozostałych samochodów.
Scenic – tylna kanapa w tym modelu była asymetrycznie podzielona. Żeby złożyć tylko pojedyncze oparcie, trzeba przepakować torby. W dolnej torbie pakujemy najdłuższe maszty i elementy ramy z obejmami na pływaki. Torba zmieści się wtedy pod stolikiem przedniego fotela. Pozostałe elementy pakujemy już bez większych kłopotów. Taki układ pozwoli nam zabrać nawet trójkę pasażerów a na bagaże cały czas mamy 2/3 bagażnika.
Oczywiście każdy przedłużony czy większy model wozu, box dachowy, czy bagażnik na rower tylko ułatwi nam zadanie.
Podsumowanie
Po wszystkich akcjach z pakowaniem mój wniosek jest prosty.
Skoro wszedł do Pandy to Minicat zmieści się do większości samochodów. Pytanie zatem nie brzmi: „Czy zmieszczę jacht?” Pytanie brzmi: „Czy zmieszczę jacht, pasażerów oraz wszystkie bagaże, tak żeby komfort podróży był akceptowalny dla wszystkich uczestników wyjazdu?”
Bo właśnie znalezienie kompromisu pomiędzy pakunkami, a jakością podróży jest najtrudniejszą częścią całej układanki.
Post scriptum
Pomiary
Przy okazji pomiarów i przekładania elementów między torbami, zrobiłem kilka fotek.
A tutaj znijdziecie link do informacji producenta: link
Inne samochody
Od kiedy wpadłem na pomysł, żeby przy okazji robić zdjęcia samochodom klientów, zacząłem budować własną bazę przykładów.
Na razie nie jest ona imponująca, ale z każdym sezonem powinno przybywać kolejnych modeli i konfiguracji.
Być może za jakiś czas znajdziesz tutaj samochód bardzo podobny do swojego i zamiast zastanawiać się, czy Minicat się zmieści, po prostu zobaczysz gotowe rozwiązanie.



























































