Niecodzienny mazurski rejs
Kto by się spodziewał, że w środku jesieni może się odbyć mazurski rejs na pompowanym katamaranie pozbawionym kabiny? Chyba tylko nieliczni. Nas też zaskoczył śmiałek, który zdecydował się na pływanie w ostatnim tygodniu września. Wybór jachtu padł na Minicat, chociaż wiadomo, że na łódce z pokładem z siatki sucho nie będzie. Jakby było mało, Pan Maurycy zaplanował swój jesienny rejs po największym polskim jeziorze i to wcale nie wzdłuż brzegu. Dodatkowo cały dobytek łącznie, z noclegiem podróżował na pokładzie jachtu. Nie było tam żadnego bezpiecznego lokum czekające z rozpalonym kominkiem, czy chociażby przyczepy kampingowej. Typowa na oko letnia wyprawa z namiotowym biwakowaniem gdzie popadnie. Rejs po pustawych o tej porze roku Mazurskich jeziorach.
Powrót do przeszłości
Coś takiego to sama radość dla prawdziwych wilków, nie wyposażonych w silniki strumieniowe, kambuzy, czy elekroniczne wspomagacze żeglugi. Czysty powrót do natury, kiedy człowiek jest zdany na własne siły i umiejętności. Tym bardziej godne podziwu, że Minicat nie należy do klasy jachtów gwarantujących brak przypadkowej kąpieli.
Mazurski rejs – trasa
Pan Maurycy wystartował z Popielskiego Rogu, trasa wiodła poprzez bezmiar Śniardw na Szeroki Ostrów, co przy pustym, ogromnym jeziorze na małym katamaranie wymagało odwagi i świadczy o kunszcie żeglarza. W kolejnym dniu powrót zbliżoną trasą i rejs na południe jeziora Bełdany. A później już z górki, powrotne halsy na północ przez Bełdany i nieco zabawy na Mikołajskim.
Noclegi i zaopatrzenie.
Nie znam wielu szczegółów, wiem że noclegi odbywały się w pustych miejscach pod namiotem, a ze zdjęć i trasy wynika, że dostęp do sklepów i zaopatrzenia był raczej ograniczony. Z tego wynika, że wszystko co niezbędne do życia płynęło razem z Wikingiem na pokładzie Minicat.
Podsumowanie
Jesienny rejs , mała łódź, duży akwen i z pewnością mocny chłód po zachodzie słońca, brak dostępu do infrastruktury, ograniczone miejsce i konieczność transportu wszystkiego co niezbędne. Na filmie wygląda bajkowo, ale z pewnością rejs, mimo że nie przez Cape Horn owocował w momenty wymagające wyrzeczeń i hartu ducha
Relacja filmowa
Poniżej świetna relacja filmowa, autorstwa uczestnika samotnego rejsu. Obejrzyjcie do końca, będziecie zazdrościć i marzyć o zamianie Waszych ciepłych foteli z pokładem, na którym żeglował Pan Maurycy.
Czy były inne szalone podróże na Minicat ? Tutaj jedna o której wiemy

