Dwa sposoby żeglowania po Mazurach
Kiedy słyszę słowo Mazury, przed oczami nie pojawia mi się mapa województwa ani tysiące jezior. Myślę o Wielkich Jeziorach Mazurskich. O szlaku połączonym kanałami, który pozwala przez wiele dni płynąć praktycznie bez wracania w to samo miejsce.
I to właśnie jest cecha, która od lat przyciąga tutaj żeglarzy.
Oczywiście Mazury to znacznie więcej niż WJM. Jest tam mnóstwo pięknych jezior, które z tym szlakiem nie są połączone. Nadal można tam świetnie pożeglować, ale charakter takiego wyjazdu jest już zupełnie inny. Pływa się po jednym akwenie, a wieczorem zazwyczaj wraca w okolice miejsca, z którego rozpoczęło się rejs. Nie jest to wada, tylko po prostu dwa różne sposoby spędzania czasu na wodzie.
Wielkie Jeziora Mazurskie
Przez wiele lat właśnie tak wyglądały moje wakacje. Jeszcze w liceum, później na studiach, praktycznie każde lato spędzałem pod żaglami. Codziennie inne miejsce. Raz port, innym razem binduga albo nocleg na dziko.
Najbardziej podobało mi się to, że właściwie nie było planu. Wiedzieliśmy mniej więcej, w którą stronę chcemy płynąć. Resztę dyktowała pogoda, wiatr i zwykły przypadek.
Jeżeli jakieś miejsce okazywało się ciekawe, zostawaliśmy dłużej. Jeżeli warunki sprzyjały, płynęliśmy dalej. Wieczorem rozpalaliśmy ognisko, rano budziliśmy się i znowu ruszaliśmy przed siebie.
Dzisiaj, po latach, dochodzę do wniosku, że właśnie ta możliwość ciągłego przemieszczania się jest największą przewagą WJM. Nie chodzi nawet o to, że jeziora są duże. Chodzi o to, że codziennie można być gdzie indziej.
Dlaczego WJM są tak wyjątkowe?
Największą zaletą Wielkich Jezior Mazurskich jest to, że każdego dnia możesz być gdzie indziej. Nie chodzi tylko o zmianę portu. Zmienia się również samo jezioro, jego charakter, szerokość, otoczenie i warunki do żeglowania.
Jednego dnia płyniesz po dużym otwartym akwenie, następnego przeciskasz się przez kanał, a wieczorem stajesz przy spokojnej bindudze albo w niewielkim porcie. To trochę bardziej podróż niż zwykłe pływanie po jeziorze.
W praktyce oznacza to, że dwutygodniowy urlop może wyglądać zupełnie inaczej niż dwa tygodnie spędzone nad jednym akwenem. Zamiast codziennie wypływać z tego samego miejsca, każdego ranka budzisz się z myślą, co będzie za następnym zakrętem albo kolejnym kanałem.
Moim zdaniem właśnie ta możliwość codziennego odkrywania nowych miejsc jest największym wyróżnikiem Wielkich Jezior Mazurskich. I trudno znaleźć drugi taki region w Polsce.
A gdzie w tym wszystkim Minicat?
Minicat trochę zmienia sposób patrzenia na Mazury.
Przy klasycznej żaglówce WJM wydają się oczywistym wyborem. Skoro łódź stoi w porcie, warto wykorzystać możliwość przepłynięcia kilkuset kilometrów szlaku.
Składana łódka daje jednak jeszcze jedną możliwość. Można ją zabrać praktycznie wszędzie. W efekcie wybór przestaje ograniczać się do jednego regionu Polski.
Jeżeli mam dwa tygodnie wolnego i chcę przeżyć klasyczne żeglarskie wakacje, Wielkie Jeziora Mazurskie nadal są jednym z najlepszych kierunków.
Jeżeli jednak mam tylko kilka dni albo tydzień, coraz częściej dochodzę do wniosku, że równie dobrze mogę wybrać pojedyncze jezioro. Nie tylko na Mazurach, ale również bliżej domu. Z Minicatem nie jestem przywiązany do jednego portu ani jednej mariny.
Dlaczego nadal lubię Mazury
Od moich pierwszych mazurskich rejsów minęło ponad trzydzieści lat.
Zmieniło się właściwie wszystko. Kiedyś wyjazd dla mnie oznaczał plecak, spontaniczną decyzję i grupę znajomych. Dzisiaj wszystko jest od dawna zaplanowane, pakowanie przetrenowane i dokładnie wiem dokąd jadę.
Nie zmieniło się jedno. Nadal uważam, że Wielkie Jeziora Mazurskie są czymś wyjątkowym. Nie dlatego, że są jedynym miejscem do żeglowania. Dlatego, że oferują sposób podróżowania, którego trudno szukać gdzie indziej. Jeżeli ktoś jeszcze nie przeżył kilkudniowego rejsu z codziennym budzeniem się w innym miejscu, to warto choć raz tego spróbować.
Jeżeli jednak mam tylko kilka dni albo tydzień, coraz częściej wybieram pojedyncze jezioro. Nie tylko na Mazurach, ale również bliżej domu. Minicat daje mi ten komfort, że nie muszę planować urlopu pod konkretny port czy marinę. To ja wybieram miejsce, a nie miejsce wybiera mnie.

