Żeglarskie hobby czy żeglarska firma?
Od lat wakacje spędzam z rodziną w Chorwacji. Zawsze w tym samym niemal bezludnym miejscu, z morzem zachęcającym do każdej aktywności. Z zazdrością spoglądałem na stojące w porcie wypasione i mniej wypasione jachty, które czy to ze względu na finanse czy brak odpowiednich dokumentów były poza moim zasięgiem. I tak rok za rokiem największą atrakcją był dmuchany ponton z Lidla. Od czasów liceum w każde wakacje spędzałem też jakiś czas na jachtach. Jednak nigdy nie posiadałem własnej jednostki ani nie byłem żeglarzem , który nie może zasnąć poza Mazurami. Raczej żagle były dla mnie jedną z wielu form spędzania wolnego czasu. Dmuchany katamaran, czy to jest to czego szukałem? Czas pokaże czy wizyta na targach przerodzi się w urlopowe żeglarskie hobby czy w nową firmę.
Targi
Największe targi jachtowe w Warszawie były dla mnie zaskoczeniem. Z jednej strony mnóstwo bardzo podobnych jachtów, których walorów nie sposób ocenić bez wody i rozpiętego żagla. Z drugiej strony ogromna przewaga łodzi motorowych, które chociaż piękne nie są moją fascynacją. Nieliczne w sumie jednostki żaglowe nie spowodowały, że moje żeglarskie hobby zostało zaspokojone. Może dlatego większość czasu spędziłem na niszowych stoiskach oferujących marynistyczne obrazy, wodne ubezpieczenia, kajaki czy elektryczne silniki do jachtów. Koło stoiska firmy oferującej małe pompowane katamarany najpierw przeszedłem całkowicie obojętne. Stoisko niewielkie i niezbyt rzucające się w oczy, tym bardziej że tuż za ścianką działową były prawdziwe jachty.
Stoisko Minicat
Dopiero przy drugim okrążeniu , znudzony już nieco laminatem z jachtów za moje dwuletnie zarobki oraz łódkami dla wędkarzy, przyjrzałem się stoisku z Minicatami nieco dokładniej. To co mnie zainteresowało to leżące pod jachtem torby. Nie widziałem co wystawca tam chowa, po krótkiej rozmowie dowiedziałem się czegoś co mnie kompletnie zaskoczyło. W tych torbach mieszczą się prezentowane na wystawie jachty. Wiadomość ta otworzyła moją wyobraźnię. Wakacje w Chorwacji mogły razem z nimi nabrać zupełnie innego, oczekiwanego od lat wymiaru.
Żeglarskie hobby czy firma
Od tego momentu przestały mnie interesować standardowe jednostki. Aby przemyśleć kilka aspektów musiałem udać się na kolejny spacer wkoło hali. W czasie tego spaceru, nie widziałem stoisk innych wystawców. Raczej szukałem sposobu jak sfinansować moją chęć pożeglowania wzdłuż wybrzeża Adriatyku. W pewnym momencie dotarło do mnie, że po pierwsze to nie musi być pomysł tylko na wakacje. Równie interesujące mogą być weekendowe wypady nad pobliskie jeziora. Potem wyobraźnia poprowadziła mnie na pojezierze Pomorskie. Wielka ilość pustych mniejszych i większych akwenów kusiła jak mało co.
Decyzja
Aż w pewnym momencie dotarło do mnie, że niekoniecznie tylko moje myśli mogą podążać w takim kierunku. Dotarło też do mnie , że niekoniecznie każdy może być w stanie kupić sobie jacht na własność. Wróciłem na stoisko , żeby dopytać się o więcej szczegółów i pogadać z wystawcą o idei , która się wtedy narodziła. Nadchodzący sezon pokaże, jak Minicat sprawdzi się na wodzie i czy jacht, który zmieści się w bagażniku spotka się zainteresowaniem klientów. Jeśli nie, przynajmniej Chorwackie wakacje będą wspaniałe.
Z niecierpliwością czekam na pierwszy kontrakt i zwycięstwo, jednego z zawodników, których postanowiłem mieć w ofercie:
- mały katamaran Minicat Guppy
- średniak Minicat 420 Instinct
- Minicat 420 Evoque z najbogatszym wyposażeniem

